wtorek, 22 marca 2011

Fundusze Inwestycyjne - poradnik Inwestora

Fundusze Inwestycyjne - poradnik Inwestora

Autorem artykułu jest Tomasz Dominik



Czym są fundusze inwestycyjne, jak działają, jakie są ich rodzaje?

Fundusze inwestycyjne (dawniej fundusze powiernicze) są instytucjami tzw. zbiorowego inwestowania, których wyłącznym przedmiotem działalności jest lokowanie zebranych publicznie środków pieniężnych w określone papiery wartościowe i inne prawa majątkowe, przy zachowaniu zasady ograniczania ryzyka inwestycyjnego.

Fundusze inwestycyjne dzielą się na zamknięte i otwarte:

Fundusze otwarte: charakteryzują się zmienną liczbą uczestników i zmienną ilością inwestowanych środków. Chcący inwestować nabywa najczęściej poprzez biuro maklerskie jednostki uczestnictwa. Wycofanie się z funduszu polega na odkupieniu przez fundusz jednostek i ich umorzeniu. Cenę, jaką otrzymuje inwestor, wylicza się na podstawie aktywów netto funduszu w przeliczeniu na jedną jednostkę.

Fundusze zamknięte : emitują certyfikaty depozytowe, które są przedmiotem obrotu giełdowego i nie podlegają odkupieniu przez fundusz. Polityka inwestycyjna prowadzona przez te fundusze jest bardziej ryzykowana i swobodniejsza niż w przypadku funduszy otwartych. Możliwe jest na przykład inwestowanie dodatkowo w udziały w spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością, waluty, transakcje terminowe oraz prawa pochodne od praw majątkowych będących przedmiotem lokat.



Ze względu na cele inwestycyjne wyróżnia się cztery grupy funduszy inwestycyjnych:

* Fundusze akcyjne (agresywnego inwestowania) – większa część aktywów jest ulokowana w akcjach; są to fundusze dające największe zyski, ale przy zwiększonym ryzyku.
* Fundusze zróżnicowane – w portfelu tych funduszy akcje mają udział ok. 30%, a resztę stanowią obligacje i bezpieczne papiery skarbowe.
* Fundusze rynku pieniężnego – fundusze lokujące środki w krótkoterminowe papiery wartościowe, lokaty międzybankowe, bony pieniężne.
* Fundusze obligacji – fundusze lokujące środki w obligacje najczęściej skarbowe, czyli bardzo bezpieczne. Istnieją jednak fundusze, które inwestują w obligacje przedsiębiorstw tzw. obligacje śmieciowe, gdzie zysk może być bardzo duży, ale przy gwałtownie rosnącym ryzyku.


---

www.czasnainwestycje.wordpress.com


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Day Trading - sposób na duże zyski

Day Trading - sposób na duże zyski

Autorem artykułu jest Bartłomiej Łabęcki



Day Trading jest jedną z metod inwestowania. Ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Przeczytaj i dowiedz się jak stać się skutecznym inwestorem jednosesyjnym
Day Trading to świetny sposób, aby zarabiać dobre pieniądze, ale niekoniecznie jest to łatwy sposób. Jest to sztuka, która potrzebuje sporo czasu do opanowania.

W Day Tradingu można zarabiać kupując i sprzedając akcje/kontrakty/waluty w ciągu jednego dnia, a więc nie inwestując długoterminowo. Daje on ogromne możliwości dla zysku, ale naraża nas również na wielkie ryzyko. Znany jest przecież fakt, że większość inwestorów traci pieniądze zamiast zarabiać. Aby uniknąć strat i nie stać się jednym z przegrywających, musisz przyswoić sobie pewne cechy i poznać kilka ważnych wskazówe.

Oto 5 potężnych wskazówek, aby stać się skutecznym Day Traderem:

Znajdź system i trzymaj się go: to bardzo ważne, aby znaleźć swój "zestaw" zyskownych technik i udoskonalać je. Handlowanie bez planu nie różni się niczym od gier hazardowych i na pewno doprowadzi Cię do ruiny.

Należy pamiętać, że Day Trading jest jak zwykły dzień pracy: zarabianie pieniędzy w ten sposób nie jest darem i nie jest pasywnym źródłem dochodu. Powinieneś przejść odpowiednie szkolenia i udoskonalać skutecznośc swoich technik, jeśli jesteś naprawdę zdeterminowany, aby osiągać zyski.

Staraj się prowadzić dziennik swoich inwestycji, w ten sposób możesz zidentyfikować swoje błędy i unikniesz ich powtarzania.

Kontroluj swoje emocje: emocje, takie jak chciwość, strach i rozczarowanie mogą negatywnie wpłynąć na twoje inwestycje. Ludzie reagujący emocjonalne mają tendencję do popełniania błędów i rezygnacji pod presją. Spróbuj być spokojny i po prostu postępuj zgodnie z planem.

Ciągle się dokształcaj i znajdź swojego mentora. Dobry mentor może Cię nauczyć, jak zarządzać ryzykiem i poprawnie analizować trendy rynkowe.

W Day Tradingu straty są nieuniknione, ale potencjał zysku jest ogromny.

Wykorzystaj go.


Bartłomiej Łabęcki
---

Bartłomiej Łabęcki :: darmowe systemy na forex


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

sobota, 12 marca 2011

Stracilem w funduszach ponad 50% - co robić (cz.1)

Stracilem w funduszach ponad 50% - co robić (cz.1)

Autorem artykułu jest Remigiusz Stanislawek



Na nowy rok zrobiłem przegląd wpisów na forach dyskusyjnych związanych z funduszami inwestycyjnymi. Utrzymujący się od ponad roku trend spadkowy funduszy sprawił, że coraz częściej pojawiają się wpisy z prośbą o radę. Zatytułowane są mniej więcej tak: “Straciłem już 50% - co robić”.

Na jednym z forów obiecałem napisać poradę co robić w sytuacji, gdy ktoś zainwestował i bardzo dużo stracił. Miałem się za to zabrać jutro. Ale myślałem, myślałem - i temat się nieco rozrósł. Dlatego zaczynam już dziś pierwszą część gdzie definiuję problem i zastanawiam się, jak mógł wyglądać ostatni rok dla fikcyjnego pana Marka, który sporo stracił…


Niestety, dla osób które kilkanaście miesięcy zainwestowały w fundusze akcyjne i cały czas czekały na rozwój sytuacji nie jest ona najlepsza.

Kto zawinił?

* Nie można tu winić rynku - tak to już jest, że na rynkach finansowych trzeba się liczyć z ryzykiem.
* To może zrzucić winę na doradców finansowych? Też nie - no, chyba, że obiecali na bieżąco zarządzać portfelem i wspólnie z klientem zbudować strategię inwestowania. lub gdy zapomnieli powiedzieć, że nie można liczyć na ciągłe wzrosty i własne inwestycje należy monitorować.
* Czyli chyba jednak winić możemy w większości przypadków tylko siebie. Niestety…
A czy istnieje najlepszy fundusz? - artykuł tutaj.

Przedstawiłem telefonicznie to co chcę w tym poście napisać kilku znajomym, którzy ponieśli straty - na szczęście mniejsze niż hipotetyczny pan Marek. I z bólem przyznały, że rzeczywiście popełniły błąd, o którym napiszę już w kolejnym poście…

Teraz zdefiniujmy problem:
Zdefiniujmy problem następująco:

Pan Kamil zainwestował w fundusze półtora roku temu 100.000 zł. W tej chwili sprawdzając wyniki notowań okazuje się, że jego portfel jest wart 40.000. Stracił 60%. Do funduszy akcyjnych przekonały go ich wyniki.

Pan Kamil pyta: co mam robić? Sprzedać?

Co można poradzić?

W otoczeniu pana Marka rodzina i znajomi szepczą przykładowo:
- sprzedaj i zapomnij o funduszach inwestycyjnych
- trzymaj, jak powiedziałeś A to powiedz i B, bądź wytrwały,
- dokupuj nowe jednostki, bo jest taniej.

A co ja bym poradził?

Coś zupełnie innego… Ale zanim o tym napiszę przeprowadźmy krótką analizę sytuacji pana Marka.
Uważam, że każda z powyższych propozycji może być dobra - pod warunkiem dodania do nich pewnej otoczki, o której w dalszej części postu.
Natomiast skorzystanie wprost z dowolnej z tych porad nie pomoże panu Markowi w przyszłości. I wcześniej czy później ponownie podejmie błędną decyzję.

W maju 2007, gdy pan Kamil inwestował w fundusze

… już od dłuższego czasu trwała hossa, wyniki funduszy rosły.
Dla jednorocznej inwestycji można było znaleźć fundusze, które osiągnęły roczny wynik powyżej 100%. Nietrudno było zacząć inwestować.
Nie wiem, czy nasz przykładowy pan Kamil zaczął inwestować na własną rękę, odwiedził doradcę czy też doradca odwiedził jego. Nie ma to tutaj znaczenia.
Fakt jest taki - pan Kamil zainwestował swoje pieniądze w fundusze akcyjne.

Dlaczego rozpoczął inwestowanie?

Po prostu - bo fundusze dobrze zarabiały. Gdyby wtedy zapytać jakich zysków oczekuje - odpowiedziałby prawdopodobnie - “Jak najwyższych”.
A jaki jest cel tej inwestycji? “Aby zarobić”.
Jak długo ma trwać inwestycja? … Takiego pytania wtedy też sobie nie zadał.

Zaczęły się niewielkie spadki (10%). Co robi pan Marek?

To zależy czy monitorował swój portfel funduszy.

* Jeżeli nie - to prawdopodobnie nawet tych spadków nie zauważył.
* Jeżeli tak - to pomyślał “Ech, to w końcu tylko 10%, odbije się…”. Szczególnie jeżeli kupując fundusze zapłacił prowizję (przy akcyjnych można było zapłacić nawet 4%).

Spadki trwały nadal (30%). Co robi Pan Marek?

To zależy czy monitorował swój portfel funduszy.

* Jeżeli nie - to nawet tych spadków nie zauważył.
* Jeżeli tak - to zaczął się poważniej zastanawiać. Co dalej? Jak sprzedam, to stracę 30 tys. Ale jak zostawię? Jak nie sprzedałem przy stracie 10% to czekam nadal.

Ale od teraz zaczyna częściej sprawdzać notowania. A te czasem rosną, czasem spadają. I tak strata rośnie. No bo jak przy 30% postanowiłem nic nie robić, to czemu mam coś zrobić przy stracie 35%?
A jak przy 35% nic nie zrobiłem to czemu miałbym zrobić coś przy minus 40%? W końcu przyjmuje postawę bierną. No bo w końcu jak tu wypłacić, a tym samym przyznać się do błędnej decyzji…
A co naprawdę znaczą zmiany notowań - artykuł tutaj.

Miarka się przebrała - spadki już prawie 60%. Co robi Pan Marek?

Nie ma chyba możliwości aby nie wiedział o długo trwających już spadkach na giełdach.
Od granicy 50% straty zaczyna szukać pomysłu na to co zrobić dalej.
Ale kogo by się nie zapytał otrzymuje różne odpowiedzi.

Co robić?

Mam pewną propozycję. Ale zanim ją opiszę - trochę refleksji. O niej w następnym wpisie.
---

Opiekun Inwestora Pomagamy podejmować skuteczne decyzje na rynku Funduszy Inwestycyjnych


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Straciłem w funduszach ponad 50% - co robić (cz.2)

Straciłem w funduszach ponad 50% - co robić (cz.2)

Autorem artykułu jest Remigiusz Stanislawek



Kontynuując problem osób, które zainwestowały agresywnie w fundusze ponad rok temu, a obecnie, mając już kilkudziesięcioprocentową stratę, nie wiedzą co dalej postanowiłem najpierw przeanalizować działania pana Marka, o którym pisałem w poprzednim wpisie.
Proponuję chwilę refleksji… Uprzedzam, że może zaboleć.

Zastanówmy się przez chwilę nad motywami postępowania pana Marka. Nad tym co zrobił, a czego nie zrobił.

Co zrobił Pan Marek:

- zainwestował swoje 100.000 zł w fundusze akcyjne
- i … nie zrobił nic więcej. Niestety.

Czego nie zrobił?

1. Nie określił celu inwestycyjnego i zysków, które chciał osiągnąć.

Jeżeli z analizy potrzeb i celów wynikałoby, że oczekiwany zysk nie jest na poziomie kilkudziesięciu procent, tylko np. 15% to nie było potrzeby dobierać akurat funduszy akcyjnych, w szczególności małych i średnich spółek… Do osiągnięcia wyniku 15% wystarczyłyby np. fundusze mieszane.
Co znaczą naprawdę wyniki funduszy - artykuł tutaj

Nawet gdyby poprzestać tylko na wnioskach płynących z tego punktu straty byłyby znacznie mniejsze…

2. Nie zastanowił się nad swoim profilem inwestora. Nad ryzykiem jakie może zaakceptować.

Ponieważ nie wykonał kroku 1. to także nie myślał o ryzyku, szczególnie widząc możliwe zyski. I to jakie zyski! A nawet znając ryzyko - uznał, że na pewno będzie tym ryzykiem zarządzał i podejmie odpowiednią decyzję o wycofaniu pieniędzy z tego funduszu.

3. Niestety - zapomniał też zdefiniować i spisać swojej strategii inwestycyjnej.

Jej siłę znają inwestorzy giełdowi. Inwestujący w fundusze już mniej.
Zresztą - trudno zbudować strategię nie wiedząc ile się chce zarobić, i jakie ryzyko się akceptuje… A tego pan Marek nie wiedział.

Czym jest strategia inwestycyjna? To po prostu zestaw reguł, które narzuca sobie inwestor i których bezwzględnie przestrzega. W przypadku pana Marka, te reguły mogłyby być następujące:

* jeżeli mój portfel spadnie na wartości o 10.000 w czasie krótszym niż miesiąc to zmieniam fundusze na pieniężne, lub wypłacam. Wzrosty funduszy trwały jeszcze do początku lipca 2007, więc trzymając się tej strategii można było zakończyć ten etap inwestowania z zyskiem…
* jeżeli mój portfel zarobi 10.000 zł, to połowę zysku przenoszę na inwestycje pieniężne, a drugą połowę pozostawiam w funduszach agresywnych
* jeżeli wartość portfela spadnie poniżej 80.000 - to definitywnie kończę tę inwestycję i przenoszę pieniądze w bezpieczne fundusze

Nie było reguł - nie było decyzji inwestycyjnych.

4. Podczas spadków nie zastanowił się nad swoją inwestycją. I czekał dalej.

Trudno było podjąć decyzję o wycofaniu środków przy każdym z opisywanych momentów - ponieważ pan Marek nie wykonał kroku 3. Nie mając strategii oraz nawyku aby strategii trzymać się ściśle - nie mógł podjąć odpowiedniej decyzji. Gdyż za każdym razem był w innej sytuacji inwestycyjnej. I na nowo oceniał sytuację - skoro już tyle spadło to poczekam…
Oceny funduszy - artykuł tutaj

5. Nie policzył jakie wyniki musiałby osiągnąć aby odrobić poniesione straty.

Czy pan Marek wiedział, że jeżeli straci 25 procent, to aby mieć z powrotem 100.000 jego portfel musiałby zarobić 33%?
A przy stracie 50% potrzeba zysku 100% aby odrobić stratę.
A aby odrobić stratę 60% trzeba by 150% zysku… A na to potrzeba pewnie kilka lat.
Interpretacja średniorocznej stopy zwrotu - tutaj

Tak, nie jest tak, że tracąc 10% potrzebuję tylko 10% aby te straty odrobić… Ale, jeżeli takie informacje pojawiają się czasem w telewizji (słyszałem co najmniej dwukrotnie…)
Mając taką wiedzę jest duża szansa, że jednak pan Marek wcześniej zdecydowałby się na jakieś działanie.

6. Nie monitorował wartości swojego portfela na bieżąco.

Mam takie wrażenie, że pan Marek na początku jednak próbował. Sprawdzał wyniki funduszy, liczył i cieszył się, że zarabia. Na początku codziennie. Potem raz w tygodniu. No bo dlaczego miałby codziennie tracić kilkanaście minut tylko po to aby zobaczyć, że przecież cały czas zarabia. No - w końcu ciągle ma zyski.

I tak to jakoś samo z siebie się stało - gdy któregoś dnia po prostu przestał na wyniki funduszy patrzeć. Co było potem - już wiemy… Nie mając strategii nawet sprawdzanie nie pomogło. Nawet codzienne. Ale pan Marek nie chciał już patrzeć codziennie. Sprawdzał wyniki funduszy średnio raz w tygodniu i coraz bardziej zastanawiał się co zrobić. A wartość jego portfela ciągle spadała…

---

Opiekun Inwestora Pomagamy podejmować skuteczne decyzje na rynku Funduszy Inwestycyjnych


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Straciłem w funduszach ponad 50% - co robić (cz.3). Dlaczego porady znajomych Marka nie są najlepsze…

Straciłem w funduszach ponad 50% - co robić (cz.3). Dlaczego porady znajomych Marka nie są najlepsze…

Autorem artykułu jest Remigiusz Stanislawek



Czy pamiętacie pana Marka i jego sytuację? Gdy już straty w funduszach wyniosły ponad 50% zaczął pytać znajomych co radzą. Co robić. Padło kilka odpowiedzi - moim zdaniem nie są najlepsze.

Przedstawiam moją analizę.
Co doradza Markowi jego rodzina i znajomi?
Przypomnijmy - jakie porady mógł dostać od znajomych pan Marek:

1. sprzedaj i zapomnij o funduszach inwestycyjnych
2. trzymaj, jak powiedziałeś A to powiedz B
3. dokupuj nowe jednostki, bo jest taniej.

Moim zdaniem, żadna z tych porad nie jest dobra, jeżeli… (przeczytaj poniższe analizy).
Kiedy i jak zacząć inwestować?


Zróbmy krótką analizę.

1) sprzedać i zapomnieć o funduszach inwestycyjnych

Czy taki krok mam zrobić przy stracie 30%? 50% czy też może dopiero przy 60%? A jeżeli straciłem tylko 20% to też najlepszym krokiem będzie sprzedaż wszystkiego?
Wyniki czy statystyki - pobierz pełną analizę

Przyjmijmy, że taki krok wykonam. Ale … za kilka lat ponownie skuszą mnie zyski. I czy z tej decyzji z przeszłości wyniosę jakikolwiek wniosek na przyszłość? Pewnie nie. Będę pewnie dokładnie śledził wyniki funduszy - ale jak zaczną się spadki mogę zareagować:

* albo zbyt szybko - i chwilową korektę uznam za długofalowy trend i sprzedam blisko “dołka” odkupując je ponownie już po wyższej cenie - czyli znowu stracę,

* nadal będę czekał i przy dłuższych spadkach będę co chwilę przesuwał próg akceptowanej straty… i znowu będę tracił..

2) trzymać, jak powiedziałeś A to powiedz B

To nie jest rada, która pana Marka czegokolwiek nauczy. Jestem przeciwnikiem trzymania funduszy w portfelu “na siłę” i bezterminowo. Jestem za inwestowaniem długoterminowym, ale pod warunkiem że od czasu do czasu robimy przegląd naszych inwestycji. Fundusz, który przez 5 ostatnich lat był najlepszy dziś najlepszym być już nie musi.
Ja sam dobieram fundusze, czy Opiekun jest mi potrzebny?

Przyjmijmy, że pan Marek dzielnie trzyma fundusze i ich nie sprzedaje. Spadki wkrótce się kończą i mamy 65 procent straty. Wyniki funduszy zaczynają rosnąć. Pan Marek się cieszy.

Wartość portfela w ciągu 2 lat wzrasta do 80.000. Nadal co prawda jest to mniej niż wpłacone kiedyś 100.000. I czy tutaj także pan Marek ma nie dokonywać konwersji? W końcu powiedział B - to teraz ma powiedzieć C? Jak długo? A co jeżeli wyniki funduszy zaczną być coraz gorsze? Ponownie wpadamy w spiralę czekania…

3) dokupywać nowe jednostki, bo jest taniej.

Zgadzam się, że warto dokupować jednostki funduszy, gdy cena jednostki jest niewielka, nawet gdy przewidujemy, że przez jakiś czas będą jeszcze spadki.

Ale czy to znaczy, że te pieniądze, za które kupiliśmy fundusze po dużo wyższej cenie w maju 2007 pan Marek nadal ma trzymać? Zabezpieczenie zysków, lub (jak w tym przypadku) minimalizacja strat może być połączona z kolejnymi inwestycjami w coraz mniej warte jednostki uczestnictwa.

Pomysł z dokupowaniem jednostek i tak jest moim zdaniem najlepszy ze wszystkich, ale…
… ale tak jak pomysłom 1) i 2) czegoś w nim brakuje.

W kolejnym wpisie - moja porada dla wszystkich, którzy znaleźli się w sytuacji podobnej do pana Marka.


---

Opiekun Inwestora Pomagamy podejmować skuteczne decyzje na rynku Funduszy Inwestycyjnych


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl