piątek, 15 kwietnia 2011

In God We Trust

In God We Trust

Autorem artykułu jest Arkadiusz F Pluta



Kryzys braku zaufania i co dalej? Ile te akcje są rzeczywiście warte? Czy teraz jest tanio i czy warto kupować?
Czy nasze pieniądze na lokatach są bezpieczne? Kilka uwag autora na temat otaczającej nas rzeczywistości finansowej.

Ten angielski tytuł znaczy mniej więcej: „W Bogu zaufaliśmy”. Posiadacze amerykańskich dolarów wiedzą, że widnieje na nich ten napis. W roku 2007 postanowiono jednak zlikwidować ten napis z awersu wybijanych monet i umieszczono ostatecznie ten napis na krawędzi tych monet. Cóż zaufanie dla dolara i amerykańskiej gospodarki znalazło się „na krawędzi” i obecnie warto by umieścić na tych monetach taki napis: „nie ufaj nikomu”;-) Fakt ten doskonale zbiegł się czasowo z rozpoczęciem obecnego kryzysu finansowego, gdzie głównym problemem jest kompletny brak zaufania do systemu finansowego i jego uczestników. Tak pół żartem pół serio, Amerykanie chyba za bardzo pośpieszyli się z tym rugowaniem tego „boskiego zaufania” z monet, bo nie znali polskiego przysłowia: „Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek”;-) Problem zaufania jest jednak kluczową rzeczą, jeśli chodzi o system papierowego pieniądza i wycenę. Kiedyś pieniądz papierowy miał pokrycie w złocie. Dzisiaj, oparty jest tylko na zaufaniu!!! Ostatnio o tym srogo przekonali się obywatele Islandii i nasi rodacy tam pracujący. Tak nawiasem mówiąc zaufanie do złota też może prysnąć jak bańka. Gdyby się na przykład okazało, że transmutacja bizmutu w złoto za pomocą przemian jądrowych (dokonał tego laureat nagrody Nobla Glenn Seaborg w 1980 roku) stanie się w wyniku dalszych odkryć naukowych bardzo tanią technologią na skalę przemysłową, to cena złota poleci na łeb na szyję. Kiedyś wyśmiewano się ze średniowiecznych alchemików a to oni jednak mogą mieć rację w niedalekiej przyszłości.

Ale wróćmy do kwestii zaufania i wyceny na rynkach finansowych. W dzisiejszych czasach należy się najpierw poważnie zastanowić, w jakiej walucie i w jakim banku czy systemie finansowym należy lokować pieniądze?

Ostatnio nasz rząd pod przymusem innych krajów z Unii Europejskiej zamierza podnieść gwarancje depozytowe do 50 tysięcy Euro. Do tej pory jedynie 1000 Euro znajdujące się na rachunku bankowym jest w 100 procentach gwarantowane a reszta do poziomu 22,5 tysięcy Euro tylko w 90 procentach!!! Rząd teraz myśli, ile to progów ustalić, aby nie gwarantować wszystkiego w 100 procentach!!! Już słyszałem nawet głosy, że te gwarancje wcale nie są wcale potrzebne i korzystne dla klientów!!! Tak przy okazji rząd grecki gwarantuje wszystkie depozyty i niezależnie od wielkości!!! Także są gwarantowane depozyty spółek kapitałowych, w tym depozyty spółek akcyjnych notowanych na giełdzie. I tu mam super-ciekawostkę, w polskich bankach takie depozyty są bez żadnej gwarancji!!! Czy prezesi największych polskich spółek za wyjątkiem prezesów banków o tym wiedzą? Zostawiam ten wątek bez komentarza.

Następną rzeczą jest wycena towarów, która powinna teoretycznie odpowiadać prawu popytu i podaży. Gdy jednak głębiej sięgniemy, to wycena czegokolwiek naprawdę zależy ona od naszego zaufania do danego produktu lub przeciwnej strony transakcji. Jeżeli nie ma tego zaufania, to produkt, dobro lub intencje przeciwnej strony wycenimy mniej niż zero!!! To jest odpowiedź dla tych, którzy pytają, ile jeszcze mogą ich akcje spaść. Ten brak zaufania wynika z postrzegania rzeczywistości, że nasz nabyty towar może nam przysporzyć strat (koszty większe niż przychody) i zapędzić nas w długi. Dlatego wczasach optymizmu i hossy na rynkach zadłużenie nie ma dużego znaczenia. Wszyscy wyceniają rzeczy na bazie przyszłych i wymarzonych zysków przez pryzmat inwestowania długoterminowego. Czasami firma na giełdzie jest wyceniana przez pryzmat zysków, które pojawią się za 10 lat i będą trwać wiecznie!!! W slangu ekonomicznym jest to tzw. wartość rezydualna i mająca ogromne znaczenie, gdy wyceny dokonujemy metodą zdyskontowanych przepływów. Sam z własnego doświadczenia wiem, że za pomocą tej metody można wycenić dane aktywa na dowolną wartość!!! Wszystko zależy od dobranych parametrów i założeń. Gdy na rynku jednak zapanuje bessa czy super-kryzys, to wtedy górę bierze wycena metodą likwidacyjną. Nasz horyzont inwestowania jest bardzo krótki a dług ma kluczowe znaczenie. W tym wariancie przyszłe zyski są bez znaczenia, bo są one wysoce niepewne w takich warunkach. Wtedy aktywo jest wyceniane w taki sposób jak to czyni syndyk masy upadłościowej. Cała wartość takiego aktywa jest urealniana do cen panujących w czasach kryzysowych. W dalszej kolejności ta otrzymana wartość pomniejszana jest o długi oraz o premię za ryzyko dla przyszłego kupca.

Spróbujmy policzyć według tej metody likwidacyjnej wartość wszystkich spółek giełdowych (łącznie z zagranicznymi) notowanych w Warszawie. Okazuje się, że po ostatnich spadkach wartość tych spółek odpowiada wartości księgowej. Należałoby jeszcze skorygować tą wartość o zadłużenie (przyjmijmy, że jest ono na poziomie około 40% wartości bilansu dla wszystkich spółek, chociaż może być w rzeczywistości większe) oraz 10 % premię za ryzyko. Z tego wyliczenia wychodzi, że ta obecna bessa może zniwelować całe wzrosty na indeksach, które rozpoczęły się w 2003 roku lub jeszcze niżej!!! Sprawdziła mi się już prognoza, że WIG20 osiągnie wartość 2000 pkt z odchyleniem +/-10% (przedział, od 1800 pkt do 2200 pkt). Jeżeli kryzys braku zaufania się nasili to 1000 pkt na WIG20 z odchyleniem +/- 10% jest jak najbardziej możliwe i realne. Chociaż jak znam życie, to władze giełdy pomajstrują przy budowie indeksu albo wstrzymają notowania i tych poziomów fizycznie nie zauważymy;-) Obym był złym prorokiem.

Tak na koniec, kto w tych niepewnych i pozbawionych zaufania warunkach zarobi najwięcej? Na pewno rząd. To on przejmie lub zawłaszczy najlepsze aktywa za długi, pieniądze podatników albo za darmo. Po nadejściu koniunktury gospodarczej odsprzeda je z super-zyskiem. W przypadku dewaluacji waluty może także szybko spłacić swoje długi (np. wobec własnych obywateli) silnym pieniądzem. Sposobów jest wiele. Kto zarobi poza tym? Nieliczni. „Spekulowanie, jeśli nie jest się miejscowym (dobrze poinformowanym), jest jak pilnowanie czarnych świń nocą” – zauważył legendarny spekulant Daniel Drew i chyba wiedział, o czym mówi.
http://www.aphossa.pl
---

Arkadiusz, prywatny inwestor - www.aphossa.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Mieszkanie na wynajem - czy jeszcze warto?

Mieszkanie na wynajem - czy jeszcze warto?

Autorem artykułu jest Damian Żukiewicz



Jak dobrze zainwestować w mieszkanie lub inną nieruchomość przeznaczoną na wynajem? Jeszcze 3-4 lata temu mogliśmy kupować praktycznie wszystko co popadnie nie obawiając się o to, że koszty przewyższą nasze przychody z wynajmu.

Obecnie kupując mieszkanie w Polsce po cenie rynkowej, musimy liczyć się z tym, że koszty kredytu i koszty związane z użytkowaniem mieszkania (czynsz do spółdzielni, ubezpieczenie, drobne remonty, itp.) przewyższą nasze przychody z wynajmu.

Aby mniej więcej oszacować sobie czy opłaca się nam zakup nieruchomości na wynajmem, powinniśmy zrobić przybliżone wyliczenia oraz zasięgnąć porady u innych inwestorów przez jakąkolwiek decyzją inwestycyjną. Kupując mieszkanie za gotówkę nie musimy się obawiać, że przychody z wynajmu będą niższe od kosztów utrzymania mieszkania. Jednak musimy policzyć czy czasami nie lepiej naszą gotówkę włożyć w inny rodzaj inwestycji.

Obliczymy teraz stopę zwrotu z inwestycji w nieruchomość na wynajem (zakup za gotówkę). Obliczenia zrobię na przykładzie kawalerki w dużymi mieście.

Cena = 200.000 zł.

Miesięczne przychody z najmu = 1.100 zł.
Miesięczne koszty utrzymania (czynsz, ubezpieczenie, drobne naprawy) = -300 zł.
Miesięczny zysk = 800 zł.

Roczny zysk = 9.600 zł.

i teraz dzielimy roczny zysk z najmu przez cenę zakupu:
9600 zł. / 200.000 zł. = 0,048
czyli rocznie zarabiamy na czysto ponad 4,8% tego co wydaliśmy na zakup tego mieszkania.
Można wskaźnik ten nazwać "roczną stopą zwrotu z aktywów - ROA" (takie obliczenia wykonują spółki akcyjne przy publikowaniu wyników finansowych).
Nie ważna jednak jest nazwa, ale ważne jest to abyśmy wiedzieli jak szybko zwraca się nam zainwestowana kwota.

4,8% rocznej stopy zwrotu to chyba nie za dużo, na lokacie bankowej możemy mieć dzisiaj 2-3% więcej, ja jednak wolałbym zainwestować w nieruchomość niż trzymać pieniądze na lokacie. Pieniądze na lokacie tracą co roku na wartości (inflacja) i wypłacając każdego roku wszystkie zarobione odsetki z naszej lokaty za 20 lat dzisiejsze 200.000 zł. Będzie miało znacznie mniejsza wartość.

Możemy także obliczyć w prosty sposób w ile lat zwróci się nam inwestycja. W naszym przypadku będzie to:
cena zakupu podzielona przez roczny zysk z najmu:
200.000 zł. / 9600 zł. = około 21 lat

Czyli za 21 lat odzyskamy całą zainwestowaną wcześniej gotówkę. Dalej będziemy mieli mieszkanie warte przypuszczam już większe pieniądze, oraz co miesiąc dalej będziemy otrzymywali pieniążki od Najemców.


Jeśli kupujemy mieszkanie na kredyt to do kosztów musimy dodać ratę kredytu, ale w takim wypadku żeby obliczenia miały sens to za cenę mieszkania podajemy tylko tą kwotę którą faktycznie wyłożyliśmy na jego zakup (np. 30.000 zł. jako koszty transakcji czy mały remont). Nie podajemy do wzoru ceny mieszkania bo nie wydaliśmy tych pieniędzy z własnej kieszeni, liczymy stopę zwrotu z zainwestowanej kasy (30.000 zł.).

Pobawcie się tymi obliczeniami, podstawiając różne ceny nieruchomości i przychody z wynajmu, łatwiej Wam będzie odróżnić dobre inwestycje od tych gorszych.

Jeśli potrzebujesz pomocy w inwestowaniu, znajdziesz mnie w biurze nyskie nieruchomości w Nysie. Inwestuję właśnie w nieruchomości w Nysie i na tym rynku mogą znaleźć też coś dla Ciebie.

---

mieszkania Nysa


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Fundusze emerytalne

Fundusze emerytalne

Autorem artykułu jest Michał Jędrzejczak



W życiu każdego z nas pojawia się ten moment kiedy trzeba zdecydować się na fundusz emerytalny. Co daje taki fundusz i jakie informacje są nam niezbędne przy tej przyszłościowej decyzji
Każdy z nas wkracza kiedyś w swoim życiu na taki moment kiedy musi zdecydować się na jakiś fundusz emerytalny. Co to takiego jest ten fundusz i co dają fundusze emerytalne?
Fundusz emerytalny jest częścią pewnego systemu emerytalnego, z którego w przyszłości, podczas naszej emerytury będziemy odnosić korzyści. Aby to w łatwy sposób wyjaśnić można cały Polski system emerytalny podzielić na trzy filary.
Pierwszy filar jest obowiązkowy, jest to ZUS, czyli Zakład ubezpieczeń zdrowotnych. Co miesiąc nasz pracodawca opłaca za nas ubezpieczenie zdrowotne z którego cześć pieniędzy odkładane jest na fundusz emerytalny. Jest to drugi filar, czyli OFE zwany Otwartym Funduszem Emerytalnym. Jest on również obowiązkowy. Pracodawca opłaca za nas ZUS, a ZUS przekazuje część pieniędzy na ten właśnie fundusz – z którego będziemy korzystać w przyszłości. fundusze emerytalne mają to do siebie, że polegają na składaniu pieniędzy które będą wypłacane w przyszłości. Trzecim filarem, który nie jest obowiązkowy są inne metody odkładania pieniędzy na naszą emeryturę.
Po zapoznaniu się z pojęciem funduszu emerytalnego pozostaje tylko jedna nie rozwiązana kwestia. Jak wybrać taki fundusz ? Jest on obowiązkowy ale mamy możliwość dowolnego wyboru tego funduszu który będzie dla nas odpowiedni. fundusze emerytalne oferują nam wiele plusów i starają się zachęcić nas ciekawymi propozycjami. Przy wyborze takiego funduszu najważniejszymi elementami jakimi należałoby się kierować są między innymi: stabilność funduszu inwestycyjnego – jest to bardzo ważna i zasadnicza rzecz przy wybieraniu funduszu. Fundusz niestabilny może okazać się niewypłacalny w przyszłości. Rezultaty – ważnym elementem jest również zapoznanie się z rezultatami, czyli co nam da ten fundusz w odniesieniu do składek jakie będzie pobierał. Tutaj pojawia się kolejna zasada – koszty uczestnictwa. Należy zapoznać się z kosztami i ewentualnymi zyskami w przyszłości.
Ostatnią ważną rzeczą z którą można się zapoznać jest to jak fundusz emerytalny współpracuje z klientem. W Internecie można znaleźć dużo na temat tego które z funduszów potrafią być odpowiedzialne za naszą emeryturę. Po wyborze funduszu emerytalnego nie pozostaje nam nic innego jak wpłacać składki i czekać na naszą upragnioną emeryturę.
---

FUNDUSZE EMERYTALNE, FUNDUSZ EMERYTALNY


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Social lending – alternatywa w czasie bessy?

Social lending – alternatywa w czasie bessy?

Autorem artykułu jest grzegorz kubiak



Czy w czasie bessy można znaleźć alternatywne sposoby inwestowania swoich oszczędności, tak aby przyniosły one godziwe zyski?
W chwili gdy social lending wchodził do Polski nikt nawet nie myślał o wielkim kryzysie. Pożyczki bezpośrednie miały być tylko niszą rynkową stanowiącą tylko uzupełnienie rynku bankowego. Jednocześnie miały być one źródłem zysku dla osób które chciały by zainwestować swoje pieniądze w dość alternatywny sposób.
Dziś, kiedy coraz trudniej o kredyt w coraz większym stopniu usługi bankowe mógłby zastępować właśnie social lending.Czy niechęć do pożyczania sobie pieniędzy między bankami, a co za tym idzie spadek ilości udzielanych kredytów przez te instytucje, może stać się znaczącym czynnikiem odpowiedzialnym za sukces serwisów pożyczkowych w naszym kraju? Na to pytanie zapewne odpowiedz przyjdzie w najbliższym czasie.
W tej sytuacji zastanawia tylko jedno. Czy znajdzie się wystarczająca ilość pożyczkodawców aby zaspokoić ten chłonny rynek. Jak do tej pory popyt ze strony osób chcących wziąć pożyczkę w serwisach lendingowych przeważał nad podażą.W najbliższym czasie nie powinno się to zmienić. W dalszym ciągu oszczędzanie na lokatach wydaje się być lepszym rozwiązaniem.
Na pierwszy rzut oka inwestowanie swoich pieniędzy w systemie p2plending wydaje się być dość dobrym rozwiązaniem zwłaszcza teraz w okresie bessy, ale to tylko na pierwszy rzut oka! Pomimo zapewnień ze strony serwisów, że jest to bezpieczny sposób inwestowania swoich oszczędności bardzo trudno o uczciwych pożyczkobiorców, którzy należycie wywiązują się ze swoich zobowiązań. W takich sytuacjach kiedy nie jest spłacana pożyczka po określonym czasie wierzytelność taka przekazywana jest do firmy windykacyjnej. Niestety jak to zwykle bywa i tu zaczynają się schody. Nie dość że nasz pożyczkobiorca okazał się zwykłym wyłudzaczem to teraz jeszcze musimy namęczyć się żeby odzyskać swoje pieniądze (choć to wcale nie jest takie pewne czy uda się je odzyskać).
Ale po kolei firma windykacyjna która zajęła się moimi wierzytelnościami po ponad półtora miesiąca przysłała do mnie e-maila w którego treści wzywa mnie do spłaty zobowiązań, gdyż w przeciwnym wypadku założy sprawę sądową nic w tym dziwnego by nie było gdyby nie fakt , że to ja pożyczyłem komuś pieniądze i do dzisiaj ich nie odzyskałem. Po prostu jakimś cudem zostały zamienione dane adresowe moje i mojego dłużnika. Ale czy na coś takiego może znaleźć się miejsce w liczącej się firmie windykacyjnej? Na to pytanie każdy już sam powinien sobie odpowiedzieć.
Drugą ważną sprawą jest fakt, że zgodnie z zapisami regulaminu serwisu lendingowego 4 kolejne pożyczki które nie są spłacane powinny już miesiąc temu zostać przekazane do firmy windykacyjnej. Jak do tej pory to się nie stało.
Reasumując jak na razie osobą które myślą poważnie o zainwestowaniu swoich pieniędzy w ten właśnie sektor radzę aby jeszcze raz porządnie zastanowiły się nad tym co robią. W artykule tym celowo nie podawane są nazwy serwisów social lending ani nazwy firm windykacyjnych gdyż artykuł ten nie jest pseudoreklamą. Ma on na celu jedynie ostrzeżenie potencjalnych pożyczkodawców przed potencjalnymi zagrożeniami.
---

maszyny rolnicze


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Fundusze Inwestycyjne - co mają wspólnego z CB radio?

Fundusze Inwestycyjne - co mają wspólnego z CB radio?

Autorem artykułu jest Remigiusz Stanislawek



Fundusze inwestycyjne to nie jest temat dla wybranych. Czy nie wydaje Ci się czasem: nie, to nie dla mnie? Coś słyszałem, ale w sumie po co mi to... To samo ja myślałem o CB radio. Przeczytaj w jaki sposób jedna podróż samochodem pozwoliła dwóm osobom doświadczyć Matrixu!
Moja historia z funduszami inwestycyjnymi

Oto moja historia...

Trudno uwierzyć ale mimo studiowania ekonomii nie inwestowałem wiele. Nawet w fundusze. Był to dla mnie jakiś odległy świat. Tak naprawdę to czas studiów nawet ograniczył moje praktyki inwestycyjne (coć pierwszy rachunek maklerski założyłem w połowie liceum).


Co robiłem w w trakcie studiów i zaraz po ich ukończeniu? Jak większość moich znajomych po prostu żyłem na bieżąco. Do tego działałem naukowo na uczelni, zakładałem rodzinę, nie było czasu... a może brakowało świadomości. Teraz czuję się w tych tematach jak ryba. Wszystko jest oczywiste, ciekawe, czasem nowe i warte sprawdzenia. Mogę o tym dyskutować godzinami. Podświadomie przyjmowałem, że podobnie myślą wszyscy.


Błąd – nie wszyscy tak myślą...

Oto historia kolegi, posiadacza CB


Oto historia mojego kolegi...


Od kiedy dużo podróżuję po Polsce, coraz częściej zdarzało mi się płacić mandaty, mieć problemy z ominięciem korków, objazdami czy też znalezieniem ciekawej restauracji przy trasie w miejscach mi nie znanych. Kilka lat temu zacząłem używać CB. Od tego czasu problemy te zniknęły. Zawsze wiem, gdzie dają najlepiej zjeść. Mobilki podpowiedzą gdzie szczególnie uważać. Czasem powiedzą dobre słowo. Używanie CB jest przecież oczywistością. Podświadomie przyjmowałem, że wszyscy o tym wiedzą.


Błąd – nie wszyscy tak myślą...


Nasza wspólna podróż: odkrywamy Matrix 1

Zdarzyło nam się wspólnie z kolegą podróżować przez prawie całą Polskę. Te 600 km wspólnej podróży uświadomiło nam, że wkoło mamy jednak Matrix. A nawet dwa. Dla każdego po jednym. Może bracia Wachowscy napiszą kolejny scenariusz w oparciu o nasze doświadczenia?

Kolega oczywiście podróżował z CB. I dla mnie to co usłyszałem po drodze z małego głośniczka CB było doświadczeniem Matrixu. Dotychczas jeżdżąc samochodem nie zdawałem sobie, że w koło wielu kierowców porozumiewa się, przesyła sobie informacje, szuka pomocy, rozmawia, wie o sytuacjach na drodze o których sam nie wiem – i to wszystko nad moją głową. Taki Matrix, którego nie byłem świadomy.

Czyli gdzieś istniał osobny świat, świat posiadaczy CB, który żyje swoim życiem i jest niedostrzegany przez wielu kierowców. Nie wiedzą w czym może pomóc, nie wiedzą jak proste jest korzystanie z tego urządzenia. Dla wielu są to po prostu auta ze śmieszną, powiewającą antenką...

Oczywiście po kilku dniach sam zakupiłem stosowne urządzenie, z którym moje auto się teraz nie rozstaje...

Nasza wspólna podróż: odkrywamy Matrix 2

Z kolei dla kolegi fundusze inwestycyjne, o których po drodze opowiadałem były czymś zupełnie nowym. I to był ten drugi Matrix. Miliony ludzi słyszą reklamy funduszy, ale nie inwestują. Nie zdają sobie sprawy z łatwości dostępu oraz z możliwości uzyskania lepszych wyników od lokat bankowych przy znacznie mniejszym ryzyku niż w przypadku giełdy. W przypadku funduszy przyjętych za bezpieczne – ryzyko niweluje się praktycznie do zera.

Ludzie poruszają się w świecie, gdzie wokół wielu ludzi inwestuje – i tego świata inwestorów nie dostrzegają. Wejdź do Matrixa chce mi się krzyczeć!
Nie pozwól, aby świat inwestycji był dla ciebie Matrixem. Zacznij swoją finansową edukację i inwestuj już teraz, to naprawdę proste

Skąd czerpać wiedzę?
Zauważ, że dla korzystających z CB istnieje wiele portali publikujących porady, budujących społeczności użytkowników. Tak samo jest z inwestycjami w fundusze.

Zachęcam do zapoznania się z serwisem Opiekun Inwestora, który wprowadzi Cię w świat lokowania pieniędzy w fundusze inwestycyjne. Znajdziesz tam także narzędzia, które pomogą Ci podejmować skuteczne decyzje inwestycyjne.
---

Sprawdź: jak skutecznie inwestować wfundusze inwestycyjne.


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl