czwartek, 5 maja 2011

Jak patrzeć na wykres, stosując analizę techniczną?

Jak patrzeć na wykres, stosując analizę techniczną?

Autorem artykułu jest Paweł Biedrzycki



Jak patrzeć na wykres, stosując analizę techniczną?

Kiedyś jeden z bardzo dobrych polskich analityków technicznych powiedział, że trzeba przynajmniej 10 lat patrzenia na wykresy, aby zacząć na nich widzieć najprawdopodobniejszy scenariusz przyszłych wydarzeń. Kiedy zacząłem się nad tym...
Jak patrzeć na wykres, stosując analizę techniczną?

Kiedyś jeden z bardzo dobrych polskich analityków technicznych powiedział, że trzeba przynajmniej 10 lat patrzenia na wykresy, aby zacząć na nich widzieć najprawdopodobniejszy scenariusz przyszłych wydarzeń. Kiedy zacząłem się nad tym zastanawiać doszedłem do wniosku że jest w tym dużo prawdy chociaż nie do końca. Oczywiście indywidualne dochodzenie do wiedzy będzie trwało znacznie dłużej niż korzystanie z cudzych doświadczeń. To jest jedna strona medalu. Teraz chciałbym przejść do drugiej, ważniejszej.

Analiza techniczna wymaga odpowiedniego spojrzenia na wykres. Analizowanie wykresów sprawia problemy wielu osobom, ponieważ mają one do nich złe podejście. Sam pamiętam, że kilka lat temu miałem podobne problemy. Mimo, że wykorzystywałem techniki z książek szanujących się amerykańskich autorów z zakresu analizy technicznej, to nic mi nie wychodziło. Po prostu widziałem na wykresach to, co chciałem zobaczyć, a nie to co na nich w rzeczywistości było. Traktowałem wykres jak rysunek, który mam zanalizować. Niemalże jak wykres jakiejś funkcji matematycznej. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałem, gdzie leżał mój podstawowy błąd. Ten sam błąd popełnia również ponad połowa osób stosujących analizę techniczną.

Faktem, który powinna sobie uświadomić każda osoba analizująca wykresy jest to, że są one tworzone przez ludzi! Możesz teraz powiedzieć: "Ale odkrycie!" Czy oby jednak na pewno? Powiedz mi czy potrafisz przeanalizować wykres giełdowy pod względem tego, co czuli inwestorzy w każdym jego momencie?

Czy podczas analizy wiesz, w którym momencie jakie uczucia szargają inwestorami. Czy potrafisz zlokalizować chciwość i strach na wykresie? Każdy tik na dowolnym wykresie giełdowym to przecież chociaż jedna zrealizowana transakcja. Jeden inwestor sprzedaje, a drugi kupuje. Jeden kieruje się strachem, że kurs już będzie spadać, a drugi chciwością, że kurs będzie rósł. Obydwoje przecież nie mogą mieć racji! Trzeba zanalizować, których inwestorów jest więcej, a będziesz wiedział, w którą stronę kurs będzie się kierował.

Zajrzyj do jakiejkolwiek nowoczesnej książki o zachowaniach konsumenckich a przeczytasz tam, że 90% osób w swoich decyzjach zakupowych kieruje się emocjami. Gdyby tak nie było to nikt by nie kupował Mercedesów, złotych zegarków, markowych ubrań znanych kreatorów. Takie same funkcje i to przy znacznie niższej cenie spełni Daewoo Lanos, najtańszy zegarek Casio czy też komplet dżinsowy z pobliskiego bazarku. Więc powiedz mi gdzie tu logika? Oczywiście ludzie kupują takie rzeczy dla prestiżu, poprawienia sobie humoru, zaimponowania znajomym. Czy myślisz, że w przypadku zajęcia, jakim jest inwestowanie na giełdzie jest inaczej? Oczywiście, że nie!

Taka jest psychologia inwestowania. Ludzie inwestując na giełdzie, czy na jakimkolwiek innym rynku kierują się chciwością i chęcią zarobienia jak największej ilości pieniędzy. Teoria o racjonalności inwestorów jest według mnie mocno przesadzona i nieco przestarzała. Sam George Soros, najlepszy zarządzający funduszy hedge wszech czasów, "człowiek który złamał Bank Anglii" i zmusił go swoją spekulacją do wycofania funta z systemu ERM, pisze w swoje książce "Kryzys światowego kapitalizmu", że rynki przez ponad 90% czasu nie są w równowadze. Są albo przeszacowane albo niedoszacowane. Dlatego właśnie światowe giełdy cały czas się kręcą w cyklach hossy i bessy.

Jeżeli zaczniesz patrzeć na wykresy jak na zachowanie tłumu i rozpoznawać jakie emocje inwestorami w obecnej sytuacji szargają to właściwie nic Ci więcej nie jest potrzebne. Temu właśnie ma służyć analiza techniczna wraz ze wszystkimi jej narzędziami, takimi jak świece japońskie, czy średnie ruchome. Analizie tego, co czują teraz inwestorzy i dzięki temu określeniu, co mają zamiar zrobić w przyszłości.

Wydaje się to bardzo proste, a jednak większość ludzi tej prostej rzeczy nie rozumie. Zamiast sprzedawać na szczycie, kupują, a gdy kurs spada, czekają. W końcu puszczają im nerwy i sprzedają praktycznie na samym dole korekty, zaliczając pokaźną stratę. Potem kurs jak na złość rusza w górę, ale inwestor już nie odkupuje akcji, bo czuje strach przed kolejną stratą i patrzy jak kurs akcji spółki rośnie, przebija szczyt przy, którym on kupował rosnąc dalej. Sam jednak pluje sobie w brodę, że jednak nie odkupił akcji. Wiem coś o tym, ponieważ wiele razy to przerobiłem we własnych inwestycjach.

Odkąd jednak zrozumiałem, że wykres to emocje ludzi, moja skuteczność znacznie się poprawiła. Jeżeli Ty to zrozumiesz, w Twoim przypadku też tak będzie.
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Lokaty strukturyzowane - gwarantowany zysk?

Lokaty strukturyzowane - gwarantowany zysk?

Autorem artykułu jest Krzysztof Jakubowski



Już od dłuższego czasu lokaty strukturyzowane są zapowiadane jako hit inwestycyjny tego roku. Czy jednak są naprawdę takie super i czy warto zainwestować w nie chociażby swój kredyt studencki?
1.Jak wygląda struktura lokat strukturyzowanych.

Kapitał wpłacony na lokatę strukturyzowaną jest dzielony między pewne, ale
niskooprocentowane (najczęściej) obligacje, a reszta (mniejsza część) to prowizja
oraz tzw. dyskonto, które może być przeznaczone np. na zakup funduszy inwestycyjnych.
Po więcej informacji o funduszach i kredycie studenckim zapraszam na stronę http://mlodybiznes.org

2.Gwarancja kapitału?

Kupując lokatę strukturyzowaną klient jest zapewniany że nie straci a niej, w najgorszym wypadku
po kilku latach (w zależności od długości trwania lokaty) otrzyma tyle samo pieniędzy ile wpłacił.
Wydaje się zachęcające i zapewne działa na "umysł" potencjalnych klientów.
Jednak realizacja tej obietnicy jest bardzo prosta:

Powiedzmy że wpłacam na lokatę strukturyzowaną ze 100% gwarancją kapitału 100 zł.
Lokata trwa 3 lata.


100 zł
^ ^
15,60 zł 86,40 zł
dyskonto, obligacje 5%
prowizja trzyletnie

Wystarczy 86,4 zł przeznaczyć na trzyletnie obligacje oprocentowanie na 5%, aby
mieć gwarancję otrzymania 100 zł po 3 latach. A pozostałe pieniądze (15,6 zł)
można przeznaczyć na prowizje i inwestycje w bardziej ryzykowne instrumenty
finansowe jak np. fundusze akcji.

3.Wady i zalety.

+
Gwarantowany kapitał. Już na samym początku inwestycji mamy pewność ile ryzykujemy.
Wiemy że nie otrzymamy mniej niż np. 90 czy 100% wpłaconego wkładu własnego.
+
Często lokaty strukturyzowane sprzedawane są jako ubezpieczenia/polisy dzięki czemu
można uniknąć płacenia podatki "Belki", co daje oszczędności rzędu 19% zarobionych
pieniędzy (no chyba że zostanie nam zwróceone owe 100% kapitału).
-
Problemy z wycofaniem kapitału. Lokaty strukturyzowane trwają kilka lat. Musimy się
pogodzić więc z faktem że na ten czas zamrażamy pieniądze. Wycofanie środków przed
końcem trwania umowy niesie ze sobą szkody w postaci utraty części wypracowanych
środków pienięznych.
-
Dodatkowa prowizja. Za część środków przeznaczanych na lokatę mogą być zakupione
np. jednostki funduszy inwestycyjnych. Zapłacimy wtedy dwie prowizje.
-
Przez partycypację środków nasza inwestycja będzie co prawda bezpieczniejsza, ale
też im większa gwarancja kapitału tym mniejsze szanse na wysoki zysk, bo część
pieniędzy (jak w przykłądzie powyżej) jest przeznaczana na pewne, ale nisko
oprocentowane obligacje.

Więcej o inwestowaniu na stronie http://mlodybiznes.org
---

www.mlodybiznes.org


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Franchising

Franchising

Autorem artykułu jest Patrycjusz Jankowski



Franchising jest to długookresowa umowa współpracy pomiędzy dwoma niezależnymi przedsiębiorstwami zwanymi franczyzodawca i franczyzobiorca.
Franszyzodawca daje franczyzobiorcy prawo posługiwania się nazwą handlową, przekazuje wiedze jak prowadzić firmę, udziela wsparcia i porad oraz nadzoruje jej działalność zachowując odrębność obu stron. Można powiedzieć, że Franchising to sposób na własny biznes oparty na sprawdzonym pomyśle innej firmy.

ZALETY FARANCHISINGU DLA FRANCZYZOBIORCÓW.

Biorca licencji ma możliwość działania pod znaną i sprawdzoną marką oraz otrzymuje prawo do posługiwania się nazwą, logiem oraz know-how franczyzodawcy. Dzięki temu franczyzobiorca ogranicza ryzyko związane z otwarciem nowej działalności do minimum. Wiąże się to także z zwiększeniem wiarygodności firmy w rozmowach biznesowych z kontrahentami jak również z instytucjami finansowymi. Zwykle biorca licencji nie musi posiadać doświadczenia w branży, w której będzie prowadził działalność, ponieważ otrzyma on od franczyzodawcy pełne przygotowanie oraz stałą pomoc w tym zakresie. Dawca licencji zobowiązuje się między innymi do znalezienia optymalnej lokalizacji oraz pomocy przy otwarciu nowego punktu jak również przeprowadza szkolenia. Bezpośrednią korzyścią wynikającą z przystąpienia do sieci jest możliwość skorzystania z efektu dużej kampanii reklamowej organizowanej przez dawcę licencji dla całej sieci.

WADY FANCHISINGU DLA FRANCZYZOBIORCÓW.


Dla biorcy licencji wadą niewątpliwie jest kontrola ze strony franczyzodawcy. Franczyzobiorca pomimo tego, że prowadzi własną działalność, to zgodnie z umową zobowiązany to prowadzenia firmy zgodnie z warunkami zawartymi w umowie. Korzystanie z nazwy, loga, oraz know-how wiąże się z opłatami. Franczyzobiorca oczywiście nie zawsze płaci franczyzodawcy wstępna opłatę franczyzową, opłaty bieżące oraz dokonują wpłat na fundusz reklamowy. Wiadomo, że im bardziej zyskowny system i im mniejsze ryzyko związane z otwarciem działalności tym większe opłaty za przystąpienie do systemu.

ZALETY FRANCHISINGU DLA FRANCZYZODAWCÓW.

Franchising umożliwia Franczyzobiorcy rozbudowę sieci, bez konieczności dokonywania większych inwestycji jak również spowoduje zwiększenie sprzedaży, gdyż zgodnie z umową biorca ma obowiązek nabywania towaru wyłącznie od dawcy licencji. Franczyzodawca może liczyć na większe zaangażowanie biorców niż pracowników najemnych, ponieważ prowadzą oni własną działalność i bardziej przykładają się do obowiązków. Duże znaczenie ma korzystna pozycja franczyzodawcy z punktu widzenia rozkładu kompetencji i odpowiedzialności wobec osób trzecich, gdyż to franczyzobiorca, działający przecież jako samodzielny przedsiębiorca, ponosi pełną odpowiedzialność za efekty swych działań. Powoduje to, że jego klienci nie mogą w zasadzie zgłaszać swych roszczeń bezpośrednio do franczyzodawcy, chociaż w ich świadomości system francyzowy często funkcjonuje jako jednolita struktura. Kolejną z korzyści są dodatkowe przychody pochodzące, ze sprzedaży licencji jak również opłaty bieżące będące zapłatę za działania franczyzodawcy na rzecz biorcy licencji.

WADY FRANCHISINGU DLA FRANCZYZOBIORCÓW.

Dla dawcy licencji wadą niewątpliwie jest to, że franczyzobiorca poprzez swoje złe działanie, może zepsuć wizerunek firmy. Istnieje również ryzyko, że biorca po pewnym czasie zechce się od niego uniezależnić, rozpoczynając własną konkurencyjną działalność. Kolejna wadą w przypadku umów gwarantujących biorcy wyłączność na danym terenie, franczyzodawca ogranicza sobie rozwój na danym terenie.
---

Odzież24.pl - największy wortal odzieżowy


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Lokaty strukturyzowane – porównaj zanim kupisz

Lokaty strukturyzowane – porównaj zanim kupisz

Autorem artykułu jest Maciej Kossowski



Podkreślanie różnic w stosunku do konkurencji i wyjątkowości swojego towaru czy usługi to podstawa w każdym biznesie – za unikalny, niepowtarzalny produkt można wziąć wyższą cenę niż za dobro łatwe do zastąpienia
Podkreślanie różnic w stosunku do konkurencji i wyjątkowości swojego towaru czy usługi to podstawa w każdym biznesie – za unikalny, niepowtarzalny produkt można wziąć wyższą cenę niż za dobro łatwe do zastąpienia.

Na rynku finansowym najbardziej barwnym przykładem takiej strategii są produkty strukturyzowane. Każda tego typu lokata jest inna – opiera się o inne aktywa, ma różny czas trwania, poziom gwarancji kapitału czy sposób wyliczenia finalnego zysku, nie mówiąc już o nazwie czy formie prawnej (polisa, lokata bankowa, obligacja..). Ostatnio jednak z uwagi na znaczny wzrost liczby produktów (na początku marca ponad 20 ofert jednocześnie!) ta różnorodność zaczyna się sypać - pojawiają się produkty różne tylko pozornie.

Weźmy szeroko reklamowaną (sposób na bessęność) polisę inwestycyjną BZ WBK. Jak czytamy na stronie banku inwestycja opiera się o indeks BZ WBK Nowa Era ER. Opis jednak jakby znajomy – surowce, nieruchomości, akcje, waluty co miesiąc ustawiana w portfeli zgodnie z „zaleceniami” noblisty Markowitza. Po bliższej analizie okazuje się, że to nic innego jak indeks BNP Paribas Millennium 10 ER. Produkt oparty o ten sam indeks w tym samym czasie oferowały także Commercial Union, Noble Bank oraz Open Finance. BZ WBK nie mógł prawdopodobnie znieść nazwy konkurencyjnego banku i postarał się o kamuflaż zmieniając nazwę indeksu.

Spójrzmy jednak na parametry tych ofert. CU proponuje produkt 4-letni, a udział w indeksie to od 70 do 80 proc. Taką samą partycypacją kusi BZ WBK ale okres trwania lokaty jest krótszy – 3,5 roku. W CU mamy jednak dodatkowy wabik – zabezpieczoną stopę zwrotu. Poziom indeksu sprawdzany jest siedem razy w trakcie trwania inwestycji (z pół roku) i jeśli jest wyższy niż 20, 40 lub 60 proc. wówczas zysk finalny nie będzie już niższy niż najwyższy z odnotowanych w ten sposób poziomów. Tymczasem w Noble Banku na 4-letniej lokacie udział w zmianie indeksu ustalono między 90 a 110 proc., a więc więcej niż w dwóch wspomnianych wcześniej instytucjach. W przypadku Open Finance w 3-letniej inwestycji udział w zysku ma wynieść między 80 a 100 proc. Dodatkowo, każdy kto zainwestuje w taki produkt ma możliwość założenia standardowej lokaty 3-letniej oprocentowanej stawką 8 proc.

Przykładów takich podobieństw jest więcej. Weźmy produkt Fortis Banku Zielony Bonus (forma prawna to fundusz inwestycyjny zarejestrowany w Luksemburgu) oraz polisę inwestycyjną firmy Aegon - Ekostruktura. Obie oferty oparte są o prawie identyczny koszyk spółek działających w sektorze energii odnawialnej. Zysk obliczany jest w dość złożony, ale analogiczny w obu przypadkach sposób. Dość powiedzieć, że roczna stopa zwrotu jest limitowana. W przypadku Aegona ma to być między 10,5 a 12 proc. Fortis daje szansę na 15 proc. zysku. Dodajmy, że w Fortisie inwestujemy na 4 a w Aegonie na 5 lat. Produkt Fortisa jest więc ewidentnie lepszy.

Skąd ten spadek innowacyjności? Przede wszystkim „struktury” oferowane w Polsce nie są tworzone ani wymyślane na miejscu ale w zagranicznych bankach inwestycyjnych. Przedstawiciele tych banków prezentują gotowe rozwiązania, a lokalni menedżerowie odpowiedzialni za ofertę inwestycyjną wybierają, czasem tylko lekko coś modyfikując. Podstawowa decyzja, jaką podejmują dotyczy prowizji, którą musi zainkasować polski dystrybutor – od jej wysokości zależą parametry produkty (im niższa tym lepsze). Oczywiście polskie instytucje mogą tworzyć zupełnie unikalne produkty – zamawiając je w zagranicznych bankach. Wtedy będą mieć pewność, że nikt ich nie skopiuje, a klienci nie będą dokonywać porównań. Zanim jednak to nastąpi, możemy spodziewać się ofert podobnej konstrukcji lub opartych o aktywa z określonej kategorii (np. towary rolne, metale szlachetne). A zatem, inwestorzy – porównujcie. Dopiero potem wpłacajcie pieniądze.
---

Maciej Kossowski Wealth Solutions - Produkty strukturyzowane


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Język lokat strukturyzowanych

Język lokat strukturyzowanych

Autorem artykułu jest Maciej Kossowski



Partycypacja, instrument bazowy, formuła wypłaty – warto poznać „język” lokat strukturyzowanych zanim wybierzemy coś dla siebie
Partycypacja, instrument bazowy, formuła wypłaty – warto poznać „język” lokat strukturyzowanych zanim wybierzemy coś dla siebie.

Kupując samochód analizujemy jego najważniejsze parametry – moc, zużycie paliwa, liczbę poduszek powietrznych itp. Podobnie należy postępować z lokatami strukturyzowanymi – coraz popularniejszą w Polsce formą inwestowania pieniędzy. Oczywiście można kupić auto na zasadzie: „podobają mi się przednie światła” albo „pasuje mi do torebki”. Nie polecam jednak inwestowania w ten sposób własnych oszczędności. Warto zajrzeć pod maskę, a do tego trzeba oczywiście nieco wiedzy technicznej – nie tak jednak „tajemnej” jak się może wydawać.

Skąd w ogóle nazwa: „lokaty strukturyzowane”? Struktura to złożenie kilku elementów. Lokata strukturyzowana to również coś w rodzaju puzzli – składa się z część bardzo bezpiecznej (obligacji) oraz bardzo ryzykownej (opcja). Efekt to forma lokaty kapitału, która z jednej strony daje szanse (ale nie pewność!) uzyskania sporego zysku, a z drugiej gwarantuje zwrot określonej części lub całości zainwestowanych pieniędzy. W praktyce z każdych 100 zł wpłaconych przez klienta większość (np. 80 zł) idzie na obligacje, a część (np. 15 zł) na opcję. Opcja to rodzaj zakładu – jeśli spełni się określony scenariusz (np. WIG20 wzrośnie) inwestor zarobi. Jeśli nie – inwestor traci swoje 15 zł. Każda lokata ma określony czas trwania. Załóżmy że są to 3 lata. W scenariuszu optymistycznych (wygrany „zakład”) inwestor odzyskuje swoje 100 zł (obligacje z 80 zł wzrosły do 100) plus określony zysk z opcji (np. 50 zł). W scenariuszu pesymistycznym następuje wyłącznie zwrot kapitału.

W naszym przykładzie na obligacje wydaliśmy 80 zł, na opcję 15 zł. A gdzie się podziało 5 zł? To przykładowa prowizja instytucji finansowej która zaoferowała nam lokatę strukturyzowaną. Inwestor wpłacił 100 zł i odzyska 100 zł – prowizja „na oko” nie ma dla niego znaczenia. Ale oczywiście nie ma darmowego obiadu – gdyby prowizji nie było na opcję można byłoby wydać nie 15 a 20 zł. Działa tu prosta zasada: im więcej wydamy na „zakład” tym większa szansa na wygraną. Sęk w tym, że takie lokaty nikt nie zaoferuje, bo instytucje finansowe nie działają charytatywnie. Warto jednak pamiętać o prowizjach – szczególnie dlatego, że właśnie w przypadku lokat strukturyzowanych nie są one jawne dla inwestorów. W większości przypadków są znacznie niższe niż na przykład w funduszach inwestycyjnych, zdarzają się jednak niechlubne przypadki pobierania zbyt wysokich opłat.

Kluczowym parametrem każdej „struktury” jest partycypacja określana także jako współczynnik udziału w zysku. W zysku z czego? Wprowadźmy więc kolejne pojęcie: instrument bazowy. Jest to po prostu „coś” na czym opiera się lokata strukturyzowana. Może to być np. indeks WIG20 skupiający największe spółki notowane na warszawskiej giełdzie. Mogą to być notowania kawy, złota czy chińskich spółek. Partycypacja to poziom udziału we wzroście instrument bazowego. Jeśli partycypacja wynosi 100 proc. wówczas inwestor zyska dokładnie tyle o ile zyskał instrument bazowy. I odpowiednio: partycypacja na poziomie 150 proc. oznacza, że zysk inwestora będzie 1,5-krotnie wyższy niż wzrost instrumentu bazowego. Wysokość partycypacji nie jest jednak sprawą najważniejszą – ważne na czym opiera się inwestycja. Warto natomiast porównać poziom partycypacji jeśli mamy do wyboru dwie inwestycje oparte na tym samym instrumencie bazowym.

Sercem każdej lokaty strukturyzowanej jest tzw. formuła wypłaty. Jest to wzór według którego zostanie obliczony zysk na koniec trwania inwestycji. W najprostszej postaci taki wzór będzie wyglądał następująco: partycypacja x procentowa zmiana instrumentu bazowego między pierwszym a ostatnim dniem trwania lokaty. Niestety najprostsza postać nie jest zbyt powszechna – stosowane są różnego rodzaju „komplikacje”. Najczęściej jest to tzw. uśrednianie – zmiana instrument bazowego nie jest wówczas liczona między dniem początkowym a dniem końcowym ale między dniem początkowym a średnio z kilku czy kilkunastu obserwacji w trakcie trwania inwestycji. Nietrudno zauważyć że taki manewr może nieco ograniczyć zysk z inwestycji – jeśli instrument bazowy będzie rósł systematycznie w ciągu trwania lokaty wówczas uśrednianie zadziała na niekorzyść inwestora.

Wróćmy jednak do instrumentu bazowego, a więc tego na czym faktycznie mamy zarabiać. Nie ma problemu jeśli jest to na przykład znany większości inwestorów WIG 20 czy nawet indeks którejś z większych giełd zagranicznych. Problem pojawia się z aktywami bardziej egzotycznymi takimi jak autorskie strategie inwestycyjnej tworzone przez zagraniczne banki. Przykładem jest niezwykle ostatnio popularny indeks BNP Paribas – Millennium. Składa się on z kilku klas aktywów (akcji, obligacji, surowców, walut i nieruchomości) których proporcje są zmieniane co miesiąc wg teorii noblisty Harry’ego Markowitza. Sama konstrukcja owego instrumentu bazowego nie jest więc zbyt prosta – a świadomy inwestor powinien ją poznać. Produktów opartych o ten indeks pojawiło się w Polsce już ok. 10 (dobra próba dla porównania wskaźników partycypacji). Co ciekawe, niektóre instytucje „ukrywały” przed inwestorami faktyczną nazwę strategii – zrobiły taki banki BZ WBK i ING Bank Śląski by uniknąć skojarzeń z konkurencyjnym Bankiem Millennium. Ten przykład pokazuje, że analiza instrumentów bazowych nie zawsze jest banalna.

Inny przykład dotyczy surowców rolnych – popularnej ostatnio klasy aktywów. Produkt oparty na pszenicy może się w rzeczywistości opierać na rozmaitych konstrukcjach finansowych – różnych konfiguracjach kontraktów terminowych na to zboże, specjalnych indeksach tworzonych przez banki czy funduszach inwestycyjnych. Warto zdawać sobie sprawę, że celem instytucji finansowych często jest skonstruowanie produktu finansowego, który będzie mógł zostać skojarzony z modną w danym momencie klasą aktywów (np. spółki z sektora energii odnawialnej czy właśnie zboża) nie oznacza to jednak, że klient ma do dyspozycji maksymalnie prostą i uczciwą formę zarabiania na niej. Dystrybutorzy wychodzą z założenia ze forma jest równie ważna, a nawet ważniejsza od treści – inwestorzy raczej decydują się na podstawie „koloru karoserii” niż „momentu obrotowego”.
---

Maciej Kossowski Wealth Solutions - Produkty strukturyzowane


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl