czwartek, 5 maja 2011

Inwestuj świadomie - pomnażaj zyski, ograniczaj straty

Inwestuj świadomie - pomnażaj zyski, ograniczaj straty

Autorem artykułu jest Sławomir Sidorek



Inwestowanie na oślep na giełdzie i za pośrednictwem funduszy jeszcze nikomu nie wyszło na dobre. Po beztroskich latach wzrostów nadeszły trudniejsze czasy, kiedy świadome inwestowanie nabiera nowego znaczenia.
Powstał serwis, który na podstawie analizy technicznej podpowie Ci, kiedy kupować, a kiedy sprzedawać akcje lub jednostki funduszy.
Inwestowanie na oślep na giełdzie i za pośrednictwem funduszy jeszcze nikomu nie wyszło na dobre. Po beztroskich latach wzrostów nadeszły trudniejsze czasy, kiedy świadome inwestowanie nabiera nowego znaczenia.
Powstał serwis, który na podstawie analizy technicznej podpowie Ci, kiedy kupować, a kiedy sprzedawać akcje lub jednostki funduszy.

Poświęć chwilę czasu, wejdź na http://www.czasnazysk.pl i zapoznaj się z najważniejszym z do tej pory wynalezionych wskaźników rynkowych – procentowym wskaźnikiem hossy WSE BP. Zobacz, jak w maju 2006 i 2007 roku ostrzegał przed spadkami, podczas gdy w mediach huczało o trwającej nieustannie hossie.

Do oceny sytuacji na rynku stosujemy głównie analizę metodą punktowo-symboliczną. Metoda punkowo-symboliczna nie jest nowością, jest po prostu sztuką zapomnianą. Wielu inwestorów straciło z oczu główną przyczynę zmian kursów papierów wartościowych, a ich uwagę przyciągają pojawiające się co chwila nowe metody analizy i systemy transakcyjne.

Fundamentem zmian na rynkach finansowych zawsze jednak pozostanie niepodważalne prawo popytu i podaży, a wykresy punktowo-symboliczne to nic innego, jak logiczny, uporządkowany sposób zapisywania wielkości tych wartości.

Metoda ta jest bardzo prosta. Nie wymaga od inwestora szerokiej wiedzy o rynku finansowym. Dla wprawnego gracza może stać się uzupełnieniem dotychczas stosowanej analizy, dla rozpoczynających swą przygodę z giełdą będzie prostym i łatwym w interpretacji sposobem na odnalezienie się w niełatwym temacie, jakim jest inwestowanie.

Serwis czasnazysk.pl prezentuje niezbędne narzędzia do kompleksowej analizy metodą punktowo-symboliczną zarówno pojedynczych spółek giełdowych, jak i całego rynku, na które składają się m.in.: codzienny komentarz oraz statystyka sesji, w tym sygnały kupna i sprzedaży. Inwestor znajdzie tutaj wykresy X/O i liniowe spółek oraz wskaźników rynkowych, automatycznie odświeżające się notowania akcji i indeksów GPW oraz indeksów światowych - w tym liczne w czasie rzeczywistym.

Ciekawym sposobem sprawdzenia przydatności analizy X/O oraz umiejętności inwestycyjnych jest Gra giełdowa symulująca realne warunki działania na rynku kapitałowym. Jej niewątpliwą zaletą jest to, iż gracz ma możliwość natychmiastowego sprawdzenia rezultatów podjętych decyzji inwestycyjnych.

Jeśli jesteś osobą cierpliwą, konsekwentną i panującą nad swoimi emocjami, z pewnością w niedługim czasie nauczysz się korzystać z analizy punktowo-symbolicznej, a zdobyta wiedza pozwoli Ci efektywnie inwestować.
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Alleluja i do przodu

Alleluja i do przodu

Autorem artykułu jest Maciej Kossowski



Z biura prasowego Jasnej Góry dowiedziałem się o planach SKOK-ów - chodzi o utworzenie funduszu inwestującego zgodnie z zasadami etyki. Podejrzewam, że chodzi o etykę chrześcijańską - konferencja poświęcona planom SKOK-ów (a dokładnie TFI SKOK) odbyła się właśnie na Jasnej Górze
Z biura prasowego Jasnej Góry dowiedziałem się o planach SKOK-ów - chodzi o utworzenie funduszu inwestującego zgodnie z zasadami etyki. Podejrzewam, że chodzi o etykę chrześcijańską - konferencja poświęcona planom SKOK-ów (a dokładnie TFI SKOK) odbyła się właśnie na Jasnej Górze.

SKOK-i są mocno kontrowersyjną organizacją. Sporo już o niej napisano i kilku dziennikarzy musi się za to włóczyć po sądach. Z pewnością działalność SKOK-ów - przynajmniej tych większych - ma niewiele wspólnego z misją społeczną a jest normalnym biznesem. No bo jak się ma sieć oddziałów w największych miastach czy kampania reklamowa w telewizyjnych kanałach informacyjnych z misją oferowania tanich i dostępnych pożyczek dla ludzi pomijanych przez banki (bo za biedni, za mało potrzebują, mieszkają tam gdzie bank nie ma oddziału itp.)?

SKOK-i mają już ofertę bardzo zbliżoną do tego co oferują banki. W tym wyrafinowane produkty inwestycyjne (ciekawe kiedy zaczną oferować lokaty strukturyzowane?). Ceny produktów w SKOK-ach nie są niższe niż w bankach. Fakt, że więcej można zarobić na lokatach, a to m.in. dlatego że SKOK-i nie oddają części środków do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (mają swój własny system ubezpieczeń). Z drugiej strony mocno promują kredyty konsumpcyjne więc potrzebują depozytów.

Teraz SKOK chce być świętszy od innych graczy na rynku. Zresztą idzie z trendem - produkt który chcą wprowadzić do Polski plasuje się w kategorii social responsible investments (SRI), do której zalicza się w tej chwili głównie spółki z sektora energii odnawialnej (zresztą dające dobrze zarobić w ostatnich latach). Kategoria SRI oczywiście wyklucza firmy zajmujące się wyrobami tytoniowymi, alkoholowymi, hazardem, bronią czy pornografią. Przykładów inwestycji "anty-SRI" jest niewiele - chociażby amerykański Vice Fund.

A co zamierza wprowadzić do Polski SKOK? Fundusz Oppenheim Ethik Bond Opportunities - jak widać z nazwy fundusz obligacji, oczywiście starannie dobieranych według etycznego klucza (w tym przypadku przez firmę E. Capital Partners). Zastanawiam się dlaczego akurat taki fundusz. Nie sądzę żeby w Polsce była szansa na sprzedanie zagranicznego funduszu obligacji, który od momentu powstania w lipcu 2003 roku, a więc przez prawie 5 lat zarobił nieco ponad 15 proc., a w ostatnim roku jest ponad 3 proc. na minusie. Ten wynik nie jest oczywiście katastrofalny jak na tę kategorię - fundusz ma przyzwoite 3 gwiazdki od Morningstara. Ale czy Polacy rzeczywiście potrzebują takiej właśnie oferty? Są przecież znacznie ciekawsze fundusze akcji spółek działających etycznie chociażby z grupy Ave Maria (sic!).

Co więcej, SKOK - z tego co widzę - chce "sklonować" fundusz austriacki, a więc uruchomić swój własny fundusz, który większość aktywów będzie lokował w oryginalnym funduszu. To oczywiście dodatkowe koszty dla inwestora. Przykłady pokazują że takie klonowanie funduszy zagranicznych kończy się podniesieniem oryginalnej opłaty za zarządzanie (przykłady niektórych funduszy Pioneer Pekao i AIG TFI).

Jaki jest sens uruchamiania takiego produktu? Oczywiście tylko i wyłącznie wizerunkowy. "Dobre SKOK-i" sprzedają "dobry fundusz". I pozwólcie im - drodzy dziennikarze - spokojnie prowadzić działalność komercyjną, która tak dobrze im wychodzi. Swoją drogą media pokornie i bezkrytycznie wypromowały niusa o pierwszym "dobrym funduszu". Tymczasem to produkt jak każdy inny - jak ktoś ma to kupować musi wiedzieć czy jest dobre ale nie w kontekście moralnym ale finansowym.
---

skok, fundusze inwestycyjne,


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Zapomniana sztuka - Analiza techniczna metodą punktowo-symboliczną

Zapomniana sztuka - Analiza techniczna metodą punktowo-symboliczną

Autorem artykułu jest Sławomir Sidorek



"Jeśli zastanowimy się przez chwilę, to okaże się, że metoda punktowo-symboliczna nie jest wcale metodą nową. Jest po prostu sztuką zapomnianą. Używam tego określenia, gdyż większość inwestorów, zarówno zawodowych, jak i indywidulanych, straciło z oczu główną przyczynę zmian kursów papierów wartościowych. ...
"Jeśli zastanowimy się przez chwilę, to okaże się, że metoda punktowo-symboliczna nie jest wcale metodą nową. Jest po prostu sztuką zapomnianą. Używam tego określenia, gdyż większość inwestorów, zarówno zawodowych, jak i indywidulanych, straciło z oczu główną przyczynę zmian kursów papierów wartościowych. ...Prawo podaży i popytu rządzi ruchem zarówno kursów papierów wartościowych, jak i wszystkich innych rzeczy: jeśli jest więcej kupujących niż chcących sprzedać, kurs rośnie; jeśli jest wiecej sprzedających niż chcących kupić, kurs spada." Thomas J. Dorsey

Inwestowanie jest jedną z podstawowych działalności człowieka. Jest to konieczny warunek rozwoju w gospodarce rynkowej. Rozwój rynku kapitałowego spowodowany wprowadzeniem na początku lat dziewięćdziesiątych reformy rynkowej zaowocował uruchomieniem Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Był to okres znaczących przemian w systemie ekonomicznym kraju, który stał się zapowiedzią wolnego rynku i wolnej konkurencji. Powstanie nowego zjawiska w polskiej rzeczywistości: inwestowania, stworzyło dla wielu ludzi szanse na rozwinięcie własnych pomysłów oraz poprawę sytuacji materialnej. Pojawiła się również możliwość inwestowania w papiery wartościowe, dzięki czemu spółki akcyjne mogą osiągać dodatkowy kapitał, a instytucje wspomagające je mogą osiągać zyski. Inwestowanie obarczone jest ryzykiem, dlatego istnieje potrzeba oceny tego ryzyka i podjęcia decyzji, która uwzględnia jego występowanie. Nie jest to zagadnienie proste, dlatego sposoby jego rozwiązania muszą być precyzyjne. Służyć temu będą odpowiednie narzędzia. Ogólnie narzędzia te nazywane są analizą techniczną. Istnieje jednak kilka sposobów tejże analizy, a jednym z nich jest analiza techniczna metodą punktowo-symboliczną. Jest to metoda dosyć stara, ale też dosyć prosta. Stosowana jest przez grupę analityków amerykańskich skupionych głównie wokół firmy Thomasa J. Dorsey'a: Dorsey, Wright & Associates, Inc. oraz wokół Mika'a Burke'a, wydawcy pisma „Chartcraft/Inwestors Inteligence” i serwisu internetowego www.inwestorsinteligence.com. Jak się okazuje, przydatności tego sposobu analizowania na stosunkowo młodym polskim rynku giełdowym jest nieoceniona.
Konstrukcja wykresów oraz znaczenie formacji jest dosyć proste. Istotnymi elementami tejże analizy jest rachunek siły relatywnej, a także wskaźniki krótko i długoterminowe, z których najważniejszym jest procentowy wskaźnik hossy giełdy warszawskiej WSE BP. Wiodące znaczenie ma także zagadnienie analizy sektorowej – sporządza się wskaźniki hossy dla każdego sektora.
Podjęcie świadomej decyzji inwestycyjnej wiąże się z przejściem przez kilka etapów:
1. dokonanie oceny procentowego wskaźnika hossy giełdy warszawskiej WSE BP,
2. dokonanie oceny wskaźników krótkoterminowych: procentowego wskaźnika liczby spółek powyżej ich własnych dziesięciotygodniowych średnich WSE 10Wk oraz wskaźnika High-Low Idx,
3. dokonanie oceny procentowych wskaźników hossy w sektorze i wybór sektora,
4. wybór z tego sektora grupy spółek silnych fundamentalnie, analiza wykresów punktowo-symbolicznych wybranych spółek, ustalenie momentu zakupu,
5. podjęcie decyzji o realizacji zysków.

Etap piąty, czyli realizowanie zysku, może okazać się jedną z najtrudniejszych decyzji, jakie musi podjąć inwestor. Zwłaszcza gdy kursy akcji rosną. Zbyt długie wyczekiwanie może jednak okazać się zgubne.
Analiza techniczna metodą punktowo-symboliczną zmusza inwestora do podjęcia działań w momencie, gdy wszystko wygląda pozytywnie, ale o wiele łatwiej jest sprzedać akcje, kiedy jest na nie dużo chętnych.

---

inwestowanie, analiza techniczna, notowania, wykresy spółek, analiza punktowo-symboliczna


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Zalety posiadania własnego mieszkania

Zalety posiadania własnego mieszkania

Autorem artykułu jest Agnieszka Bartoszewska



Zalety posiadania własnego mieszkania w dużym mieście
Każdy z nas chciałby mieć swoje miejsce na ziemi i swój własny kąt. Mieszkając z rodzicami marzymy o tym, by nadszedł wreszcie ten moment, gdy wyfruniemy z gniazda i staniemy na własnych nogach. Gdy pójdziemy na studia zastanawiamy się nad wynajmem lub kupnem mieszkania. Jakie są zalety posiadania własnego mieszkania Warszawa?

Po pierwsze, gdy kupimy sobie swoje własne mieszkanie możemy mieć poczucie stabilizacji i mocnych podstaw w życiu. Gdybyśmy wynajmowali mieszkanie to co jakiś czas prawdopodobnie musielibyśmy się przeprowadzać i zmieniać mieszkania, ponieważ właścicielowi może coś nie pasować, albo my nie będziemy zadowoleni itp. Mieszkając we własnym mieszkaniu mamy poczucie, że jest to nasze stałe miejsce na ziemi.

Po drugie posiadanie mieszkania Wrocław gwarantuje bezpieczeństwo i komfort psychiczny. Człowiek nigdzie nie czuje się lepiej niż we własnym domu, w którym czuje się bezpiecznie i swobodnie. Dzięki temu wiemy, że nic nam nie zagraża i że cztery ściany są naszą twierdzą.

Po trzecie, gdy chcemy założyć rodzinę i mieć dzieci to raczej mieszkanie wynajmowane nam tego nie umożliwia. Mieszkania Katowice nasze własne pozwalają na stabilizację rodziny i podstawy do tego, by starać się o potomstwo.
---

Mieszkania Warszawa


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Mity o "strukturach"

Mity o "strukturach"

Autorem artykułu jest Maciej Kossowski



O produktach strukturyzowanych pisze się coraz więcej. I dobrze. Niestety dziennikarze czasem mijają się prawdą. Trudno się dziwić – temat jest nowy i czasem dosyć skomplikowany. Przyjrzyjmy się niektórym mitom o strukturach
O produktach strukturyzowanych pisze się coraz więcej. I dobrze. Niestety dziennikarze czasem mijają się prawdą. Trudno się dziwić – temat jest nowy i czasem dosyć skomplikowany. Przyjrzyjmy się niektórym mitom o strukturach.

Dystrybutorzy produktów strukturyzowanych pobierają część finalnego zysku z takich inwestycji

To domena funduszy hedge, które stosują takie opłaty za sukces inwestycyjny. W przypadku lokat strukturyzowanych takie rozwiązanie nie jest stosowane. Co więcej, byłoby technicznie trudne do realizacji. Oczywiście marża dystrybutora pobierana jest kosztem środków, które mogłyby zostać wydane na zakup opcji. Gdyby tej marży nie było wówczas opcja – a więc prawo do zysku w przyszłości – zostałaby kupiona za większą kwotę. W efekcie potencjalna stopa zwrotu z inwestycji mogłaby być wyższa. Jednak produktu bez marży nikt nie zrobi więc to tylko teoria. A zatem twierdzenie, że po zakończeniu lokaty instytucja finansowa zabierze inwestorowi jakąś porcją należnego mu zysku zwyczajnie wprowadza w błąd.

Lokaty strukturyzowane dają zarobić maksymalnie kilkanaście procent rocznie

Nie ma takiej reguły. Struktury to bardzo szeroka kategoria – mogą się wśród nich znaleźć produkty bardzo ryzykowne i jednocześnie oferujące szansę na bardzo wysoki zysk. Obowiązuje tutaj podstawowa zasada – im więcej ryzyka tym więcej można zarobić. Fakt, na polskim rynku królują relatywnie krótkie produkty z pełną gwarancją kapitału. Bezpieczeństwo jest więc na wysokim poziomie – klienci niechętnie widzą gwarancję kapitału niższą od 100 proc. Nie ma cudów. Jeśli mamy 2-letnią lokatę opartą o bardzo zmienny rynek (np. surowce rolne), która zapewnia pełną lub prawie pełną gwarancję kapitału wówczas nie liczmy na krociowe zyski. Podstawą konstrukcji struktur są opcje, a one działają na zasadzie zakładu – im mniej wydamy na zakład tym mniejsza szansa na wysoką wygraną.

Lokata strukturyzowana wymaga zamrożenia kapitału na kilka lat

To mit ale mający swoje realne uzasadnienie – wiele produktów na polskim rynku jest oferowanych z wysokimi opłatami za przedterminowe wycofanie środków. Klienci są do takich konstrukcji przyzwyczajeni przez doradców finansowych oferujących fundusze inwestycyjne opakowane w ubezpieczenia. Tymczasem same lokaty strukturyzowane mogą być inwestycją płynną. Przykładem jest chociażby oferta certyfikatów notowanych na giełdzie ale też niektórych produktów zapakowanych w ubezpieczenie czy oferowanych jako obligacje w ramach ofert niepublicznych. Brak płynności wynika zatem z arbitralnych decyzji niektórych dystrybutorów, a nie z właściwości samych produktów strukturyzowanych.

Partycypacja nie może być wyższa niż 100 proc. jeśli produkt zapewnia pełną gwarancją kapitału

Oczywiście może – wszystko zależy od ceny opcji. W przypadku lokaty strukturyzowanej z pełną gwarancją kapitału z każdych 100 zł które wpłaca klienta określona kwota inwestowana jest bezpiecznie (najczęściej w obligacje) – tak, by w momencie zakończenia lokaty znów być warta 100 zł (stąd się bierze gwarancja kapitału). To co zostaje po zakupie obligacji dystrybutor przeznacza na zakup opcji oraz własną marżę. Jeśli kwota jaką można przeznaczyć na opcję jest wystarczająco wysoka by – mówiąc kolokwialnie – kupić całą opcję wówczas partycypacja wyniesie 100 proc. Oznacza to że inwestor ma prawo do całego zysku jaki wygeneruje aktywo, na którym oparta jest lokata. Opcja może być jednak na tyle tania, że będzie jej można kupić więcej – wówczas partycypacja będzie wyższa niż 100 proc. Dystrybutorzy wykorzystują fakt, że klienci nie domagają się partycypacji wyższej niż 100 proc. mimo, że czasem może im się ona „należeć”. Naturalne dla inwestora jest bowiem uzyskanie udziału w zysku na poziomie 100 proc. („zarobię tyle ile coś wzrośnie”) niż wyższym. Dla części klientów wariant z partycypacją rzędu np. 150 proc. może być mało zrozumiały czy wręcz podejrzany. Dla dystrybutorów to gratka – mimo że mogliby kupić więcej niż „jedną” opcję mogą wziąć zamiast tego wyższą marżę. I obie strony są zadowolone chociaż jedna nie ma pełnej informacji.

Lokaty strukturyzowane nie zapewniają pełnej gwarancji kapitału – przecież jest inflacja

Oczywiście, gwarancja kapitału jest tylko (i aż) nominalna, a nie realna (nie uwzględnia inflacji). Nie jest to więc stwierdzenie błędne. Błędem jest jednak wspominanie o inflacji tylko w kontekście produktów strukturyzowanych. Przecież zjada ona również zyski z lokat bankowych i z funduszy inwestycyjnych. Oczywiście jeśli fundusz zarobi 50 proc. wówczas nikt już się inflacją nie przejmuje. Ale jeśli zyska tylko 10 lub straci 30 procent? W każdym z tych przypadku trzeba sobie przypomnieć o odjęciu czterech (może wkrótce więcej?) procent w przypadku rocznej inwestycji.

Lokaty strukturyzowane są skomplikowane

Podobnie jak z kwestią płynności – mogą być ale wcale nie muszą. W Europie Zachodniej sprzedaje się bardzo wiele banalnie prostych produktów. Na przykład w Wielkiej Brytanii połowa struktur opiera się po prostu o indeks FTSE 100. W Polsce WIG20 jest raczej rzadko wykorzystywany – mimo, że przecież większość inwestorów inwestuje w akcje krajowe. Częściej spotkamy inwestycje w wymyślne indeksy, surowce rolne czy egzotyczne spółki. Dodatkowo pojawiają się skomplikowane wzory na wyliczenia zysku (tzw. formuły wypłaty). To wszystko można jednak uprościć na tyle, by z ofert mógł skorzystać ktoś kto nie ma pojęcia o finansach. Pytanie: czy dystrybutorzy przestaną się ścigać w „innowacyjności”? Tak, jeśli klienci zauważą że innowacyjność dla samej innowacyjności nie jest wielką wartością. Do tego czasu należy oczekiwać odkrywania przez instytucje finansowe kolejnych Złotych Graali.
---

Maciej Kossowski Wealth Solutions - Produkty strukturyzowane


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl